Gdyby wszystkie marzenia się spełniały, świat byłby szary ...

Temat: Piszecie pamiętnik?
" />Piszę pamiętnik od drugiej klasy szkoły podstawowej - czyli, jak łatwo się domyślić, już bardzo długo
Na początku rzeczywiście pojawiały się w nim bzdurki, przechwałki dzieciaka, który dostał dobrą ocenę, jakieś bolączki zbuntowanej nastolatki, miłostki itp, itd... Ale tak jak ja, tak i mój pamiętnik wydoroślał. Teraz jest skarbnicą moich marzeń, zapisem planów, spostrzerzeń i przemyśleń życiowych. Notuję też w nim swoje wiersze, czasem dołączam jakiś rysunek. To po prostu przelana na papier dusza twórcy i dlatego nie przestanę go pisać
Źródło: alk1b40.nastolatek.pl/forum/viewtopic.php?t=1177



Temat: Pamiętnik
Ja pamiętnika po prostu pisać nie umiem. Ale próbowałam wiele razy.
Ostatnio znalazłam mój pamiętnik z podstawówki, który przedstawiał się, hm‌ marnie. Kilka rysunków, o jakości których wolę nawet nie wspominać i parę krótkich notatek z okropnymi błędami. A co ja tam powypisywałam‌
Później pisałam w gimnazjum i teraz. Ale chyba za dokładnie chcę wszystko przedstawić. Po zapisaniu kilku kartek drobnym maczkiem jestem sfrustrowana, bo nie opisałam jeszcze nawet polowy z tego, co chciałam, nie mówiąc już o moich rozmyślaniach itd., które chciałam zamieścić.
Więc chyba zostanę przy metodzie analizowania i rozmyślania wszystkiego w myślach, (co często dziwi osoby, które widzą, jak przez pół godziny siedzę nieruchomo wpatrzona w okno‌)
Może jak kiedyś znajdę trochę wolnego czasu i samozaparcia to zacznę pisać pamiętnik. To takie fajne uczucie spojrzeć na niego po latach i przypomnieć sobie te wszystkie zdarzenia, śmieszne, czy smutne sytuacje.
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=4626


Temat: Przygotowanie graczy do sesji
" />
"> Dlatego uważam, że graczom powinno się wyznaczyć zadania na następną sesję np. napisać jakiś wiersz, przynieść jakieś klimatyczne przedmioty, przebrać się itd itp.

Po przeczytaniu posta Jelcyna przyszedł mi na myśl Amber RPG - tam trzeba pisać pamiętnik gracza, robić rysunki, pisać wiersze etc. Gracz/ka przy tworzeniu postaci zobowiązuje się coś robić i w zamian dostaje trochę dodatkowych punktów (chociażby po to, żeby starczyło na umagicznienie miecza, mówiącego konia, zrobienie 2-metrowej jadowitej i latającwej świnki morskiej, która będzie towarzyszyć postaci czy po prostu dodanie zmiennokształtności).
Ale potem trzeba się trzymać tego, co się obiecało, bo inaczej źle się dzieje i maleją szanse, że wyjdzie się cało z ryzykonwej sytuacji - "nie spłacone" punkty, to punkty pecha - Bad Stuff.
I takie rozwiązanie mi się podoba, mimo że mam zaległy pamiętnik do napisania, termin oddania się zbliża, a ja nie mam czasu się tym zająć ;)

A co do ogólnego przygotowywania się do sesji, to faktycznie - gracze także powinni dawać coś od siebie. Przebieranie się uważam za lekką przesadę, to samo tyczy się przynoszenia rekwizytów. Za to gracze powinni być przygotowani pod kątem swojej postaci - powinni znać jej historię i potrafić ją odgrywać, powinni umieć wczuć się w nią. No i znać realia świata, histrorię i zwyczaje - w końcu postacie, które prowadzą, żyją w tym świecie od dawna (oczywiście nie dotyczy to skrajnych przypadków, w których postać przybywa do danej krainy i jej nie zna - tutaj nieznajomość realiów bywa mile widziana).
Źródło: cien.tawerna.rpg.pl/forum/viewtopic.php?t=1324


Temat: Amatorstwo czy księgowość
U mnie z notatkami to jest tak: nie za bardzo lubie pisac w zeszycie (bo jak robie cos to porządnie i czasem na to trace pare godzin) ale czytac po prostu uwielbiam. Zapisuje sobie jakie gwiazdy rozdziliłem, szkicuje planety, rysuje sobie czasem jakies ladne koniunkcje, przeloty ISS, jak jest ładna noc to rysuje gwiazdozbiory zeby sprawdzic zasięg, gdy jest jakis wyjazd poza miasto to pisze opowiadanie na ten temat i inne takie. Nic odkrywczego. I szczerze mowiąc mam w nosie czy ktos to kiedys wykorzysta, bo robie to dla siebie. Tak samo jak ludzie piszą pamiętniki: chodzi o pamiątkę.

Wcale nie uwazam ze nie zapisana obserwacja jest nic nie warta. I nie rozumiem jak mozna miec jakis taki blizej niezidentyfikowany, nawet nieco negatywny, stosunek do ludzi, ktorzy po prostu patrzą w niebo bez zadnych notatek. Przeciez to jest kwestia indywidualna. Kazdy z nas jest obserwatorem, ten co podziwia galaktyke i patrzy na nią przez pare minut jak na zwierzaka w zoo, no i ten, ktory ocenia jasnosc gwiazd zmiennych, po to, by wysłac swoje wyniki do jakiejs organizacji. JESTESMY WSZYSCY OBSERWATORAMI BO OBSRWUJEMY, a to jaki z nich zrobimy użytek to sprawa drugorzędna.

Ja jednak sądze ze robienie notatek jest bardzo przydatne, bo:

-przypominają np. jaką gwiazde teleskop rozdzielił, a jaką nie,

-samodzielnie wykonane rysunki księżyca czy planet dają satysfakcje,

-notatki bardzo przyjemnie się czyta (czasem biore je "do poduszki") i po paru(nastu) latach, są przepiękną i bezcenną pamiątką,

-pozwalają one nawet z perspektywy czasu ocenic jakosc danego teleskopu, ktory juz np. sprzedalismy,

-pozwalają zidentyfikowac jakiś obiekt na niebie, ktory wydał nam sie z roznych powodow dziwny,

-są niezbedne jesli ktos ma zapędy naukowe lub fotografuje niebo na kliszy.

pozdrawiam wszystkich,
Małek

Źródło: forum.astropolis.pl/index.php?showtopic=1075


Temat: Pamiętnik
W około IV klasie podstawówki naszła mnie chęć spisania tego swojego nieco pokopanego życia. Ofiarą moich nie zawsze poprawnych gramatycznie i ortograficznie wyżaleń był pamiętnik obsypany brokatem, główna nagroda konkursu literackiego "o tematyce wiosennej", na który to napisałam wspaniały wierszyk o bałwankach, które się rozpuszczają i o ćwierkających ptaszkach. Dzień przed dokonaniem postanowienia, kupiłam wydanie specjalne magazynu "Witch", żeby dobrze zacząć przygodę z niebieskimi i różowymi karteczkami dziennika.
Ów diariusz przechowywany był na dnie różowego (a jakże) kuferka, a kluczyki do niego ukryte były w metalowej puszeczce w szufladzie. Niby niezbyt wymyślna kryjówka, lecz skuteczna, ponieważ w puszce na kółku zawieszonych było tyle kluczy o rozmaitych kształtach i kolorach, że osoba, która chciała poznać me myśli, musiała by spędzić na sprawdzaniu kluczyków wieki.
Do ostatniej strony pamiętnika przykleiłam kopertę, aby chować w niej wszystkie bardzo ważne rzeczy - a były to rysunki przerysowane z okładek książek, metki z bluzek , oraz moja pierwsza WALENTYNKA (pod koniec działalności tego dziennika wysłużona koperta rozerwała się, a ja zbierająca karteluszki musiałam się tłumaczyć tacie, czemu chowam za siebie to serduszko).
W treści zawarte były moje marzenia, opisy wkurzających koleżanek i opisy dni. Na papier przelałam wściekłość spowodowaną tym, że faworyzował mnie nauczyciel, radość z pierwszego pocałunku (buziak od jakiegoś harcerza na koloniach rok temu), albo plan działań, jakim musiałam się poddać przed dyskoteką.
Pamiętnik był dla mnie powiernikiem i przyjacielem, zwłaszcza, gdy ci drudzy odchodzili. Gdy nie czułam się pewnie, chciałam zrzucić na kogoś winę, brałam ten notes i pisałam długie godziny, czasem i po pięć kartek.
Nie wiem, czemu przestałam. Może po prostu zaczęłam bardziej doceniać prywatność? Żal mi było czasu? Teraz zamiast pisać, wolę po prostu pobyć sama ze sobą i zastanawiać się w myślach.

Pozdrawiam!
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=4626


Temat: (artykuł) 60 lat temu tak wyglądał Szczecin
W pamiętniku pod datą 26 grudnia 1930 roku widnieje taki zapis:

Na Placu Królewskim ułożone zostało nowe torowisko piątki, znajduje się ono po drugiej stronie alejki .

A więc zostało wtedy ułożone nowe torowisko na północnej stronie Konigs Platz (obecny Żółnierza), przy wybudowanym 5 lat póxniej budynku Miejskiej Kasy Oszczędności. Do tej pory podwójne torowisko znajdowało się po stronie południowej. Przyjrzyj się zdjęciom, na których odszukasz różnice, np. wlotu torów od strony pomnika Cesarza Wilhelma. W przytoczonym przeze mnie fragmencie wynika, że tędy kursowała 5, ale 4 lata później po zamianie tras między 5 a 7, również 7 zaczęła tędy jeździc. W latach 30 był tu oczywiście dwutor. Ale jest jedno ale: otóż przy pomniku Cesarza był jednotorowy skręt z ul. Bismarcka (Obr. Stalingr.) w Plac Parad (al. Niepodległości). Nie znalazłem puki co torów przetokowych umożliwiających jazdę w odwrotnym kierunku. Od strony teatru sugeruj się planem z 1939 roku chociażby. 5 jechała prosto z pl. Królewskiego w ul. Klasztorny Dwór, 7 odłączała się i skręcała w ul. Grabowską. Natomiast 4 od strony ul. Grabowskiej jechała torem położonym po południowej stronie, by skręcic później w ul. Luizy. Natomiast od strony ul. Małej Katederalnej tor proadził niemalże na wprost do Bramy Króleskiej. I tu sprawa wydaje się prosta, jeśli chodzi o stan na lata 30. Ale ja bym tu jeszcze szukał toru przetokowego przy teatrze miejskim. Wyjaśniam dlaczego: otóż według rozkładu jazdy z 23 maja 1938 roku dwa kursy jedynki spod Toru Kolarskiego o 1.20 (1/3) i o 1.30 (1/1) odbywały się trasą „jedynki” do Bramy Berlińskiej, następnie przez Plac Parad do Bramy Królewskiej, skąd po zmianie kierunku jazdy, zabierając widzów z Teatru Miejskiego, udawały się jako „siódemka” o godz. 1.44 i 1.57 do Brunatnych Pól.

Sorry, że piszę nazwy przedwojenne w tłumaczeniu dosłownym. Właśnie w takiej formie występują w mojej książce i właśnie dlatego weszły mi "w krew", że nie mogę się puki co przestawic na obecne.
PS. Ul. Luizy to Staromłyńska, Grabowska to Matejki, Klasztorny Dwór to Wyszaka, i tak dalej... jakby ktoś pytał.

Odnośnie przystanków: na wysokości Bramy Królewskiej - linie 4 i 7, na Wyszaka przy teatrze - linia 5, Pomnik Cesarza Wilhelma - dla linii 5 i 7 przy wlocie w Plac Parad (Niepodległości).

Odnośnie wagonów - odsyłam do książki Remigiusza Grochowiaka "120 lat komunikacji miejskiej w Szczecinie". Są tam dokładne rysunki taborowe autorstwa Dariusza Walczaka - "guru" wśród "taborowców".
Źródło: sedina.pl/phpBB3/viewtopic.php?t=10948


Temat: Depresja
Jakie to znajome. Moja rodzina też zawsze twierdziła, że sobie wmawiam, że jestem po prostu leniwa, wymyślam sobie problemy, bo naczytałam sobie za dużo książek.
(No i trudno. Ich problem. Brak oparcia w teoretycznie najbliższych ludziach boli, ale skoro oni nie chcą słyszeć o moich problemach, to niech nie słyszą, sama dam sobie radę, a jeśli nie będę umiała sama, to znajdę oparcie gdzie indziej. Sami zasłużyli na to, że znajduję odpowiedników rodziców w innych ludziach).
A jedna z moich depresji zaczęła się razem z liceum, gdy okazało się, że poziom jest wyższy i trzeba się uczyć... a ja nie umiałam się uczyć, nadal zresztą nie umiem - po prostu wiedza sama wchodziła mi do głowy. Zmiana środowiska, stres, przekonanie się, że już nie jestem najlepsza... wystarczyło. Żeby na powrót zacząć się dobrze uczyć, musiałam zrozumieć, że nauka nie jest najważniejsza. No i zmienić szkołę na taką, w której nauczyciele się ze mną co do tego przynajmniej częściowo zgadzali.

O wizytę u psychologa sama się postaraj, zawalcz. Możesz zadzwonić dokądś i umówić się na rozmowę - taki MOP jest bezpłatny - a rodzicom nakłamać, że jedziesz do koleżanki. Nie musisz mieć ich zgody - i nie musisz uzależniać swojego życia od tego, że oni uważają, że nie ma problemu (ja na ogół słyszałam, że nastolatka nie ma żadnych poważnych problemów). Chyba, że tak właśnie wolisz. W końcu sama czujesz, co dla Ciebie najlepsze.

Jeżeli nie umiesz się otworzyć, to gorzej. Dla Ciebie. Zwłaszcza że piszesz, że nawet wiersze Ci nie wychodzą.
Na depresję bardzo pomaga umiejętność wyrażenia swojego nastroju. Jakkolwiek. To może być pisanie pamiętnika, bloga, listów, opowiadań, wierszy czy notek na forum, prowadzenie rozmów (wirtualnych i twarzą w twarz, jak wygodniej i bezpieczniej), rysunek, rzeźba, muzyka, sport. Coś, w co możesz przerzucić swoje uczucia. Od biedy może to być nawet agresja, tyle że agresja jest destrukcyjna i lepiej nie kierować jej przeciw ludziom ani zwierzętom. Dobrze by było, gdybyś znalazła coś dla siebie, chociaż akurat w depresji o to bardzo trudno... Możesz też spróbować wrócić do poezji, nawet jeśli uważasz, że to co piszesz, nie jest dobre.
Rozmowa jest o tyle dobra, że wiesz, że ktoś Cię wysłuchuje, może też coś doradzić. Niestety, znajomi od śmiechu to nie zawsze ci sami, którym można się wypłakać... A osoba, której możesz się zwierzyć, a nie umiesz - mam nadzieję, że Ci się w końcu uda i że nie będziesz musiała za bardzo się do tego zmuszać (bo trochę zawsze trzeba...).

Nad emocjami nie musisz panować. W każdym razie nie zawsze. Masz prawo i do apatii, i do histerii. I do strachu też. To bardzo ludzkie uczucia. Choć czasami należy je przed niektórymi ukryć.
Źródło: victor.com.pl/forum/viewtopic.php?t=6878


Temat: Jak rysować ? wzory
CHodzi mi o takie proste rysunki do pamiętników



/kotku przepraszam cię ale to chyba nie ten dział. i ogólnie chciałabym powiedzieć że nie to forum, ale mogę się mylić. zamykam - tuff ;D/
Źródło: victor.com.pl/forum/viewtopic.php?t=14293


Temat: Czapka polska piechoty, Projekt BBiB.
" />Pierwotny autor: Towarzysz
25.10.2006, 11:31

Witam,
Trochę byłem nieobecny , ale dzisiaj z przyjemnością znalazłem nowe wypowiedzi .
M.A.R.O. , dziękuję za słowa otuchy ...
Cieszę się , że znalazłeś czas na napisanie . Wierz mi , że przeczytałem wszystkie dyskusje na waszym forum dotyczące munduru i czapki i wiele się nauczyłem . Co nie znaczy , że ze wszystkim się zgadzam , ale właśnie po to jest forum - żeby wymieniać informacje i poglądy.
Mam nadzieję , że teraz bedziesz częściej tu zaglądał.

Komuś kto ma taką wiedzę jak Ty , niektóre fragmenty mogą się wydać trywialne , oczywiste. Niemniej problem polega na tym , że nikt dotąd nie napisał tego systematycznie , w sposób uporządkowany , "otwartym tekstem". Zauważyłem pozytywne wysiłki w tym kierunku ze strony A.Ziółkowskiego w opracowaniu "Pierwszy pułk szwoleżerów ..." , ale to chwalebny wyjątek , a i tak dotyczący znowu kawalerii . A przecież wiekszość wojsk Ks. Warszawskiego to była piechota.
Czyli jak napisał kiedyś Zuzu : jak nie można znaleźć tekstów , które chciałoby sobie poczytać , to trzeba je samemu napisać.
A głównie chodzi o to , aby Zuzu mógł nam to zgrabnie narysować , zrekonstruować możliwie najbliżej prawdy. Przy czym sami postanowiliśmy się ograniczyć tylko do tego , co pokazują nam zachowane zabytki.

Teraz na marginesie , tego co napisałeś :

">W swietle tych informacji mozna zalozyc ze zachowane czapki moga pochodzi z calego przedzialu czasowego pomiedzy 1807 a 1812. Oczywiscie mogly pochodzic z magazynu jeszcze sprzed wymarszu, ale moim zdaniem jest to zalozenie mylne, bo nie zuzyte akcesoria na pewno z takiego magazynu zostaly wydane innym potrzebujacym regimentom pozostajacym w kraju.
Zgadzam się , że zamiast leżeć w magazynach powinny były być przerobione i zużyte przez inne regimenty. Chyba , że nie zostały zwrócone do magazynów ...
Teraz , jeżeli "zdane" , to dlaczego są w relatywnie tak dobrym stanie , nie zużyte , biorąc pod uwagę kiepską jakość użytych materiałów.

">Inna legenda faktycznie dotyczy 100-nej rocznicy Lipska i czapki te zostaly wyprodukowane wlasnie na ta impreze pod czyjnym okiem Gembarzewskiego ...
Też wydaje mi się , że to legenda ... Bo co począć z uderzającym podobieństwem czapek 4-tgo do czapki 20-tego pułku , którego pod Lipskiem nie było .

Po tym przydługim wstępie ciąg dalszy ...

3. Konstrukcja:
Nawet , jeżeli to się wydaje oczywiste , sadzę , że warto nazwać poszczególne elementy czapki:
- otok z przymocownym do niego daszkiem i blachą naczelną (jeśli taka jest) ,
- kawatery , czyli ścianki boczne,
- denko
- oznaczenia i dekoracje takie jak orzeł , numer pułku , kokarda , galon (lub galony) , pompon , kita , girlandy etc.
O otoku jeszcze napiszę poniżej .
Kwatery , wychodząc z okrągłego otoku tworzą czworoboczną konstrukcję , zwieńczoną denkiem.
Pokrycie denka zachodzi na kwatery i jest maskowane przez taśmę , czarną lub kolorową (o nich poniżej osobno).
Połączenie między otokiem i kwaterami też może być maskowane przy pomocy galonu (taśmy) zwanej "żyłką".
W książce A.Ziółkowskiego "Pierwszy pułk szwoleżerów Gwardii Cesarskiej 1807-1815" (wyd. 1996 str.30 ) pokazany jest przykład takiej żyłki - stosowny rysunek dołączę tutaj później , jak wrócę do domu.

W przypadku zabytków które omawiamy , dotyczy to czapek woltyżerów 4-tego pułku (egz. 4 i 5) - raz jest ten galon koloru białego , raz żółtego. U pozostałych go nie widać.
Tak z grubsza wygląda zasadnicza konstrukcja czapki.

4. Materiał:
B.Gembarzewski pisze o czarnym filcu i denku z czarno lakierowanej skóry . To znajdujemy w czapce 2pp i 11pp , tzn filc na tekturze.
Pozostałe wykonane są z materiałów jakościowo gorszych : tektura impregnowana , płótno impregnowane, płótno czarno lakierowane , sukno . Dotyczy to również czapek 4pp i 20 pp , potencjalne odległych czasowo.
Czyli generalnie: albo filc albo płótno albo sukno, ale zawsze na tekturze .
Stawiam tezę, że lepsze jakościowo były czapki podoficerów i oficerów tzn z filcu (w przypadku oficerów do nowego przepisu z 1810 r. , bo potem weszły na stałe kapelusze ).
Jako "podkładkę " dołączam fragment z artykułu Mieczysława Sicińskiego ‟Portret kapitana Eustachego Chełmickiego, oficera 4 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego ” opublikowany w wydawnictwie ‟ Muzealnictwo wojskowe” nr 5 (W-wa , 1992) :

">Za nakrycie głowy służyły zarówno oficerom, jak i żołnierzom wysokie rogate czapki. Wykonane one były dla oficerów i podoficerów z czarnego filcu, natomiast dla szeregowych z tektury oklejonej ceratą.
....
Wykonane z lichego materiału umundurowanie polskich pułków zu¬żywało się podczas marszu niezwykle szybko. Donosili o tym cesarzowi wizytujący polskie pułki generałowie francuscy. I tak 9 pułk piechoty już w Moguncji otrzymał z tamtejszego arsenału nową broń francuską , ładunki, tornistry i czapki z francuską, trójkolorową kokardą. Wspomi na o tym w swych pamiętnikach oficer tego pułku Stanisław Broeckere .
Nie lepiej zapewne wyglądał stan umundurowania 4 pułku piechoty, skoro generał St. Julien podczas przeglądu 4 pułku, po dwóch miesiącach marszu, stwierdził liczne braki mundurowe, a wśród nich brak 37 nakryć głowy . W rezultacie również ten pułk otrzymał umundurowanie z magazynów francuskich, m.in. okrągłe francuskie kaszkiety. Zapewne i oficerowie w miarę zużycia mundurów zastąpili polskie kurtki francuskimi frakami, zachowując jedynie barwy swych pułków.

Podsumowując , dla Zuzu po prostu czapka będzie czarna i tyle.

5. Otok:
Skórzany dla wszystkich naszych okazów , ale pewnie mógł być z tektury oklejonej skórą.
Istotna część czapki , do której przymocowane są kwatery (boki) , daszek i nakarczek , o ile występuje.

6. Daszek:
Daszek skórzany czarny , okuty blachą mosiężną , żółną lub białą, mocowany do otoku .
Te dwie wersje okucia można wytłumaczyć problemami zaopatrzenia i pewnie kosztami.

Reszta później - cdn.

Pozdrawiam
T.
Źródło: napoleon.org.pl/forum/viewtopic.php?t=94




Szablon by Sliffka (© Gdyby wszystkie marzenia się spełniały, świat byłby szary ...)